Shot - Out of the dark
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (26)
kurffaa, no jak jej słucham to aż mi serce ściska . XD
no shot dał czadu , niema co . < 333 ; ***
polecam , polecam , polecam . : - DDD
no aż braqq słóv ^.^
Trzy lata temu wyjechał i została sama by czekać
Aż pewnego dnia z rana, jak przyrzekał otworzy te drzwi na taras
W których stała gdy odleciał, gdy stała w tych drzwiach sama jak teraz
Już nie płakała, on ścierał dłonie na wyspach za drobne
By mogła godnie żyć i przelać czynsz w papierach
Dziś miał zadzwonić jak codziennie dzwonił
Pewnie robi po godzinach gdzieś
Do pierwszej go trzyma szef przed weekendem
Sądziła, mówi się trudno, jak nie dziś zadzwoni jutro
Ale już nie zadzwonił nikt
Próżno czekała późna porą nim przyjdzie jutro
Skoro telefon milczy, telewizor będzie odtrutką
Kolor jej twarzy zaczął przypominać amfę
Gdy puścili informację, krzyk zatrzymywał się w jej gardle
Krzyk nie miał znaczenia, bo ekran w ten czwartek
Pokazał dramat jej, lecz ten zdarzył się naprawdę
[tylko tekstyhh.pl]
Posłuchaj, na trzecim piętrze obudził się z krzykiem prawie
W szybie deszcz przypominał, masz pół godziny odkąd wstaniesz
Gorzki taniec kropli gdzieś indziej
W innej szybie, której ten sam deszcz krzyczał
To nic nie boli, nic nie poczuje, nie uratujesz go
Niebo śpiewało, niechaj płynie ten sam deszcz
Na tych mokrych ulicach w Londynie, ten sam szept sumienia
Który kazał mu przyjechać tu dziś
Milczał jakby się obwiniał o konsekwencje tych głupstw
Wreszcie otworzył drzwi, wybiegł na schody
Częściej od tej pogody dreszcze miał, rzucał garściami przekleństw
To przez ten strach, to jest większe ode mnie
Przez sen chciał być z rodziną w Polsce
W tej Polsce gdzie wcześniej miał grosz, lecz chciał więcej dla nich
Wszystko za szczęście dla nich, ale za bejc nie biorą chęci samych
Z tych chęci nawet nie zostanie proch, bo ten człowiek
Wszedł do metra w dniu w którym cały Londyn miał spać w żałobie
ZwyczajnieNiezwyczajni :D
„zamknęła drzwi na taras, zaczęło padać,
trzy lata temu wyjechał i została sama by czekać,
aż pewnego dnia z rana, jak przyrzekał otworzy te drzwi na taras
w których stała gdy odleciał, gdy stała w tych drzwiach sama jak teraz,
już nie płakała, on ścierał dłonie na wyspach za drobne
by mogła godnie żyć i przelać czynsz w papierach,
dziś miał zadzwonić jak codziennie dzwonił,
pewnie robi po godzinach gdzieś do pierwszej
dotrzyma gdzieś przed weekendem sądziła,
mówi się trudno, jak nie dziś zadzwoni jutro
ale już nie zadzwonił nikt...
próżno czekała późna porą nim przyjdzie jutro,
skoro telefon milczy telewizor będzie odtrutką,
kolor jej twarzy zaczął przypominać amfe gdy puścili informację,
krzyk zatrzymywał się w jej gardle,
krzyk nie miał znaczenia bo ekran w ten czwartek pokazał dramat jej,
lecz ten zdarzył się naprawdę...
Posłuchaj,
Na trzecim piętrze obudził się z krzykiem prawie
W szybie deszcz przypominał, masz pół godziny odkądwstaniesz
Gorzki taniec kropli gdzieś w innej szybie ten sam deszczkrzyczał,
To nic nie boli, nic nie poczuje, nie uratujesz go,
Niebo śpiewało, niechaj płynie ten sam deszcz
na tych mokrych ulicach w Londynie, ten sam szept sumienia,
który kazał mu przyjechać tu dziś, milczał jakby
się obwiniał o konsekwencje tych głupstw,
wreszcie otworzył drzwi wybiegł na schody,
częściej od tej pogody dreszcze miał,
rzucał garściami przekleństw,
to przez ten strach, to jest większe ode mnie,
przez sen chciał być z rodziną w Polsce,
w tej Polsce gdzie wcześniej miał grosz, lecz chciał więcej dla nich,
wszystko za szczęście dla nich, ale za pech nie biorą chęci
z tych chęci nie zostanie nie zostanie nawet proch, bo ten człowiek
wszedł do metra w dniu gdy cały Londyn miał spać w żałobie."
wiem że super ;D
bo nasza ;D
haha ^^
jedziemy !